środa, 19 czerwca 2013

Sigma, Cleansing&Polishing Tool

Witajcie :)


     Na początek wspomnę, iż moje pielęgnacyjne rytuały na przestrzeni ostatnich lat kształtowały się różnorako. Metodą prób i błędów dodawałam i eliminowałam ogniwa sprawdzające się u mnie odpowiednio lepiej, czy gorzej.
     Kombinacje typu wszelkiego co jakiś czas mnie nachodziły i tym sposobem przerobiłam kilka z bardziej popularnych sposobów oczyszczania twarzy. Były manualne rossmannowe szczoteczki, były muślinowe ściereczki prosto od Liz Earle, skusiłam się nawet na osławioną gąbkę Kanebo. W którymś momencie, na fali popularności szczotki Clarisonic, poczułam nieodpartą potrzebę wypróbowania jej na własnej skórze. Chęć ta jednak, na szczęście dla mojego portfela, okazała się jedną z tych do opanowania - i do dziś pozostaje ona przykryta płaszczem zdrowego rozsądku.

     Przypadkiem jednak trafiłam na kolejny pielęgnacyjny gadżet.
     Sigma Cleansing & Polishing Tool to nic innego jak elektryczna szczoteczka do oczyszczania twarzy. Ot, proste urządzenie napędzane siłą dwóch baterii typu AA.




     Wspomniana przychodzi do nas w zestawie, w skład którego, oprócz głównej bohaterki, wchodzą trzy wymienne nasadki o różnym stopniu twardości/szorstkości włosia.
     Całość zapakowana jest w plastikowe pudełko, które ułatwia nam utrzymanie naszego instrumentarium w jednym, przeznaczonym do tego miejscu - nic się nie kurzy, nic się nie gubi.




     W kwestii wyglądu szczotka nie wyróżnia się niczym szczególnym - jest prosta o wodoszczelnej konstrukcji - można ją myć, moczyć, 'topić' - nic się nie zaleje, nie zepsuje - dla mnie to ważna cecha, gdyż nie lubię bardzo delikatnych rzeczy, które w codziennym użytkowaniu wymagają ode mnie zachowania szczególnej ostrożności. Ponadto, szczotka dobrze leży w dłoni i nie przysparza trudności w użytkowaniu - dociera w takie zakamarki twarzy, jak skrzydełka nosa, dobrze 'odnajduje się' też w oczyszczaniu pozostałych jej partii. Pod tym względem nie mam żadnych zarzutów.





     Nasadki oczyszczająco-peelingujące dostępne są w trzech wariantach.
- pierwsza z nich - SOFT - zalecana jest do użytku codziennego i przysłużyć się ma głównie skórze wrażliwej,
- kolejna - MEDIUM - stworzona z myślą o codziennym oczyszczaniu cery normalnej,
- ostatnia natomiast - FIRM - przeznaczona jest do okazjonalnego peelingowania skóry normalnej.


                                  SOFT              MEDIUM            FIRM


     Zakres oczyszczających możliwości, które ten zestaw nam oferuje jest więc dość szeroki i, teoretycznie, większość mogłaby odnaleźć w nim odpowiedź na swoje potrzeby.

     Przechodząc jednak do kwestii działania i jego efektywności.
Urządzenie od Sigmy, w odróżnieniu do uznanej w kosmetycznym świecie szczoteczki Clarisonic, nie bazuje na technologii sonicznej. Bowiem omawiana przeze mnie szczotka, zwyczajnie - kręci się wokół własnej osi w dwóch stopniach prędkości i w ten oto sposób ma dogłębnie oczyścić cerę, która pod jej włos trafi.

     Producencka instrukcja zaleca aplikować żel stosowany w codziennej rutynie bezpośrednio na włosie szczotki i dopiero wówczas mówi o 'właściwym' oczyszczeniu. Ja natomiast upodobałam sobie sposób zgoła inny - na wilgotnej twarzy zwykłam rozprowadzać żel i dopiero wówczas doczyszczam cerę ruchomą szczotką. W tym miejscu muszę ponarzekać - przy nadmiernym namoczeniu włosia, może się okazać, że spieniony żel, zamiast pozostać na twarzy, rozpromieni się na inne powierzchnie w łazience. A kto ma ochotę po każdym myciu twarzy myć również łazienkę? ;)





     Kolejną wadą urządzenia jest natężenie dźwięku, który wydobywa się z niego podczas działania. Jeśli używacie elektrycznych szczoteczek do zębów, dźwięk Was pewnie nie przerazi, aczkolwiek jest on o kilka stopni wyższy - zmarłego na nogi nie postawi, ale domownicy przebywający w odległym pomieszczeniu z pewnością będą w stanie odnotować, że właśnie myjecie twarz Sigmą :D

     I wreszcie - jak Cleansing&Polishing Tool odznaczyło się w mojej pielęgnacyjnej rutynie? Odpowiedź, która ciśnie mi się na usta jest, niestety, prosta. Ale wytłumaczenie postaram się rozwinąć.
     Moja cera nie jest bardzo wrażliwa, nie jest podatna na podrażnienia i wymaga częstych i regularnych peelingów. Szczotka, owszem, pomaga w jakiś sposób cerę dogłębniej oczyścić, ale nawet przy użyciu najmocniejszej w skali producenta wymiennej główki (biała wersja Firm), nie może się równać z moimi ulubionymi peelingami. Należy też zaznaczyć, że włosie każdej z dołączonych główek nie należy do najdelikatniejszych i śmiem twierdzić, że bardzo wrażliwe cery nie byłyby w stanie z tego urządzenia korzystać. 





     Warto też pamiętać, iż w przypadku cer z aktywnym trądzikiem, takie szczotki mogą przyczynić się do pogorszenia stanu cery poprzez rozniesienie zmian po całej twarzy. A gdy dorzucimy do tego fakt, iż włosie w tym przypadku należy do tych szorstkich, wniosek o porzuceniu pomysłu używania jej do oczyszczania tego typu cery, pojawia się natychmiast.




     Cena tej szczotki waha się w okolicach $50. Czy jest tyle warta? Mnie jej działanie na kolana, z pewnością, nie powaliło, dlatego Wam go nie polecam. Na ten moment preferuję proste oczyszczanie cery - dłonie z odpowiednim żelem skutecznie radzą sobie w tej kwestii, bez jakiegokolwiek dyskomfortu, czy poczucia niepotrzebnego maltretowania cery. Cleansing&Polishing Tool jest więc dla mnie zbędnym gadżetem, który nie do końca odnajduje się w zadaniu, do którego został stworzony. Wielka szkoda.


     Jakie są Wasze preferencje w kwestii oczyszczania cery? Lubicie wspomagać się tzw.gadżetami, czy stawiacie na 'prostotę'?

Pozdrawiam Was,
Megdil


38 komentarzy:

  1. Mam ogromną ochotę wypróbować oryginał, czyli Clarisonic, ale cena skutecznie mnie do tego zniechęca. Lubię do mycia twarzy używać różnych "gadżetów" typu ściereczka muślinowa lub małe, gumowe polerki, więc istnieje szansa, że szczota też przydałaby mi i mojej skórze do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z Clarisonic mam to samo - chęci do wypróbowania są, ale stanowczo nie za tę cenę. Widziałam u kilku osób, którym opiniom ufam, że szczoteczka z Shiseido całkiem nieźle się sprawdziła - była nawet porównywana działaniem do Clarisonic (mimo że tej z Shiseido wyglądem i 'mechanizmem' bliżej do szczotki Rossmannowej :D).

      Usuń
    2. O szczotce z Shiseido też czytałam same dobre opinie :) Trochę brakuje mi w niej "mechanizmu" i to chyba przede wszystkim przez to tak długo zwlekam z zakupem. Obiło mi się o uszy, że Clarisonic ma wejść na polski rynek, jestem ciekawa ile będzie kosztować ;)

      Usuń
    3. Nie kojarzę dokładnej ceny tej szczotki z Shiseido, ale to koszt ponad 100 zł na pewno. Trochę dużo, jak na tego rodzaju 'coś' ;)
      Clarisonic w PL? A wiesz coś więcej? Kosztować będzie pewnie tyle, ile w zagranicznych krajach wraz z kosztami transportu, albo jeszcze więcej, jak znam życie :P

      Usuń
  2. Ja też przerobiłam setki różnych gadżetów wspomagających pielęgnację :)) I stwierdzam, że dla mojej twarzy nie ma nic lepszego jak Korund kosmetyczny :))) Codziennie niewielką ilość jego dodaję do żelu do mycia twarzy i delikatnie pilinguję.. Mam skórę dość grubą w dodatku jest to cera przetłuszczająca się dlatego pewnie przy normalnej cerze nie trzeba by tego robić tak często.. Plusem jest to, że nie mnożą mi się na tym bakterie, tak jak to bywa przy używaniu różnych gadżetów :)) I jest bardzo tanio... :)) Jeszcze żadna z osób, która wypróbowała nie była zawiedziona :))

    Pozdrawiam
    XO XO XO XO XO

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że z korundem jeszcze do czynienia nie miałam? Czytałam, że jest dosyć ostry i to mnie powstrzymywało - mimo że skórę też mam raczej grubą. Ale, przyznaję, że Twoje jednomyślne statystyki są zachęcające :D

      Usuń
  3. Ja preferuję delikatne oczyszczanie, podobno skóra nie lubi być męczona. Niedługo zacznę testować peeling ajurwedysjki Pukka. Myślę, że ten produkt Cię zaciekawi. Jest na tyle delikatny, że można go używać codziennie. To sproszkowane zioła, migdały i owoce borówki, które mieszamy z wodą, albo mleczkiem oczyszczającym i myjemy nimi buzię :) Obecnie używam pianki myjącej Noa Lab z lawendą i geranium i jak tylko ją skończę, biorę się za Pukkę. Wiążę z tym peelingiem spore nadzieje.
    Szkoda, że szczotka Ci nie odpowiada :((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, zacznij te testy jak najszybciej, bo już sam Twój opis mnie zachęcił! Wydaje mi się, że obił mi się on kiedyś o ucho, ale głowy nie dam. Brzmi wspaniale i trzymam kciuki, żeby Twoje nadzieje się spełniły :))

      Usuń
  4. ja zdecydowanie stawiam na prostotę. Myję twarz żelem, raz na tydzień robię peeling enzymatyczny, a raz-dwa na miesiąc korund. Zdecydowanie ten sposób mnie (i moją cerę) zadowala :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze, to znaleźć złoty środek :) U mnie peeling raz w tygodniu, to zdecydowanie za mało. Grubsza, tłusta skóra potrzebuje częstszego głębokiego oczyszczania. Ale w kwestii codziennego mycia twarzy jestem aktualnie po tej samej stronie, co Ty. Szczota leży w kącie :P

      Usuń
  5. Ja również stawiam na mycie twarzy za pomocą dłoni ;) przez pewien czas dziennie używałam małej gąbeczki w kształcie piłeczki ping pongowej (z avonu z tego co kojarzę) i przy mojej mieszanej skórze, na której od czasu do czasu zdarzy się, że pojawia się jakiś wyprysk, ale rzadko - tak po użytkowaniu gąbeczki, która jest dosyć ostra na mojej twarzy pojawił się wysyp zaskórników.. Nigdy więcej..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kurcze, u mnie, na szczęście, żaden z wymienionych 'pomocników' nie przysporzył mi takich kłopotów. Nie dziwię się, że jesteś zrażona. Ja ten etap kombinacji mam już chyba za sobą. Chodzi za mną wspomniany Clarisonic, ale cenowo mi nie odpowiada, więc prędko u mnie nie zagości :)

      Usuń
  6. WIesz co miałam kiedyś ochotę na te różne gadżety, ale póki co jakoś wystarczy mi to co mam ;) Żel effaclar, który jest takim moim pewniakiem. Peeling enzymatyczny(co 3 dni) lub mechaniczny(raz w tygodniu) i maski glinkowe ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam ochotę skonfrontować legendę Clarisonic z rzeczywistością i moimi wymaganiami, inne dostępne propozycje już mnie nie kuszą.
      U mnie Effaclar się zupełnie nie sprawdza - niesamowicie wysusza mi cerę. Robiłam do niego kilka podejść, ale to jednak nie jest kosmetyk dla mnie :) Peelingi i maski - jestem na tak. Stosuję regularnie i tego rodzaju pielęgnacji żadne gadżety nie są w stanie zastąpić, a i ich pomoc w większości przypadków jest mocno wątpliwa :)

      Usuń
    2. Wiesz z legendami bywa tak, że jak naczytam się o czymś takich pochwalnych opinii pod niebiosa to potem zwykle przeżywam rozczarowanie.

      Usuń
    3. To zależy od tego, jak podchodzisz do tych owianych 'legendą' rzeczy. Ja staram się patrzeć na takie historie obiektywnie, choć czasami - rzecz jasna - nie da się przejść obok nich bez swoistego entuzjazmu :) Tak, czy inaczej, trzeźwy osąd to podstawa. W znaczny sposób pozwala uniknąć rozczarowań. Tak też mam ze szczotką Clarisonic - do ślepego zawierzenia pochwalnym opiniom mi daleko - nie uważam tego sprzętu za cuda na kiju, co można by pomyśleć przeglądając materiały reklamowe. Ale nadal sądzę, że jest to rzecz, którą warto wypróbować, zwłaszcza, gdy borykasz się z cerą, która zanieczyszczenia przyciąga jak magnes.

      Usuń
  7. Kiedyś zastanawiałam się nad takimi cudami co dziennej pielęgnacji twarzy ale skoro nie polecasz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tej szczotki akurat nie polecam od siebie, ale to też zależy od indywidualnych potrzeb :) Nie wszystkie gadżety wrzuciłabym do jednego worka. Jednak prawdą jest, że są i takie, które nie pomagają w niczym, a wręcz potrafią zaszkodzić - chociażby faktem, iż nieodpowiednio konserwowane mogą stać się siedliskiem bakterii, a w przypadku cer podatnych na zanieczyszczenia, to już samo zło.

      Usuń
  8. ja nie zmywam twarzy wodą na co dzień, więc produkt dla mnie w sumie zbędny.. ale że jestem gadżeciara, to oczywiście mnie kusi :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha :D
      Przy wrażliwej cerze taka szczotka (naprawdę mało delikatna) zostałaby chyba przeklęta już po pierwszym użyciu :D Niechaj Cię ona nie kusi :P

      Usuń
    2. ależ ja nie mam wrażliwej cery.. tylko suchą :) ale lubię się masakrować mechanicznymi ostrymi pilingami, więc może taka szczota dała by mi niebywałą satysfakcję :D

      Usuń
    3. matkozcórko, jak to zabrzmiało :P

      Usuń
    4. Jeśli masz takie ciągoty, to, bez wahania - zamawiaj :P Obstawiam pełną satysfakcję :D

      Usuń
  9. To teraz już wiem, że muszę kupić Clarisonic ;) Miałam bardzo podobną szczoteczkę z zestawu Neutrogeny i nie zachwyciła mnie, wręcz nie widziałam zbytniej różnicy. Przypuszczałam, że może być podobnie z Sigmą. Zawsze pozostawała ta wątpliwość, że może jednak okaże się lepsza. No cóż, teraz już dostałam odpowiedź na nurtujące mnie pytania ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Clarisonic to inna liga - śmiem twierdzić nawet bez bezpośredniego porównania. Cóż, moim zdaniem, Sigma się nie popisała. Jak dla mnie, szczotka jest za ostra/za mocna jak na bądź, co bądź, delikatną skórę twarzy. Moja skóra jest gruba, ale i mimo tego nieraz odczuwałam duży dyskomfort podczas użytku.
      Niechaj ten wpis służy ku przestrodze! :P

      Usuń
  10. U mnie króluje woda i żele do twarzy+micele. Nie oczyszczam mechanicznie bo mam bardzo suchą skórę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja codzienna pielęgnacja wygląda aktualnie tak samo. Micele i żele to chleb powszedni. A bez wody nie wyobrażam sobie dostatecznego efektu oczyszczenia.
      Przy suchej cerze rzeczywiście lepiej być ostrożnym z takimi narzędziami. Chyba, że masz też na myśli peelingi?

      Usuń
  11. Mnie bardzo kusi Clarisonic, ale cena wprost powala...
    Ostatnio zaczęłam też włąśnie ekperymentowwać z różnymi metodami oczyszczania twarzy i pod koniec maja kupiłam sobie gąbeczkę Konjac i szczotkę do mycia twarzy Sephora. Z obydwu jestem niesamowicie zadowolona - gąbką rano oczyszczam twarz, a szczoteczką [ włoski są rozmieszczone też na zasadzie koła, na poręcznej rączce ] wieczorem :) Zauważyłam dużą poprawę mojej cery :)

    Nie wiedziałam, że inne firmy też robią takie elektryczne szczoteczki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie właśnie cena powstrzymuje przed zakupem Clarisonic, bo nie jestem do końca przekonana, czy jest on tyle wart ;)
      O gąbce Konjac słyszałam sporo - ale to jej szybkie psucie się mnie zniechęciło. Czytałam, że wycofują ją z Rossmanna, prawda to?
      Szczotki z Sephory nie kojarzę, ale takie przyrządy, siłą rzeczy, powinny doczyszczać cerę - pytanie tylko, w jaki sposób to robią. Dla mnie ważne jest, by dodatkowo nie podrażniać skóry, a ta szczotka z Sigmy ma do tego tendencje przez swoje twarde włosie :(

      Usuń
    2. No ja włąśnie mojego Konjaca kupiłam w cenie na do widzenia, nie sprawdzałam potem, czy jeszcze są... Wiesz co ja moją mam już prawie miesiąc i nic się z nią nie dzieje, generalnie chodzi o to, żeby ona porządnie wyschła. Przy obecnych temperaturach nie mam z tym problemu, wcześniej też mi wysychała [ ale używam jej tylko rano, więc ma praktycznie 24 h na wyschnięcie :) ]. Jak jeszcze dorwiesz, polecam spróbować, bo kosztowała mnie w tej promocji ok 8 zł, więc niedużo :)

      Ja też wcześniej nie wiedziałam o szczoteczce z Sepho, zauwazyłam ją dopiero przyglądająć się uważnie półce z akcesoriami ;) Jak dla mnie ona ma super włoski, bo nie podrażniają mnie, a dokładnie oczyszczają :)

      Usuń
  12. Również jestem zwolenniczką prostych metod : żel, pianka, jakiś peeling.Takie urządzenie pewnie przydałoby się mojej tłustej cerze,ale po Twojej recenzji poważnie zastanowię się nad jego kupnem.

    Obserwuję :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli Twoja skóra jest gruba i nie straszna jej żadna szorstkość, to może byłabyś z niej zadowolona :)

      Usuń
  13. Ja niestety złotego środka na pielegnację swojej twarzy jeszcze nie znalazłam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również cały czas jestem na drodze poszukiwawczej :)

      Usuń
  14. Strasznie napaliłam się na Clarisonic'a ,jednak cena powala:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A orientujesz się, jaka jest cena w Polsce? Bo wiem, że w którymś z CH w Warszawie można go dostać.

      Usuń
    2. Spieszę z wiadomością ;) w Arkadii powinny być te szczotki. Sama jestem zainteresowana jej kupnem. Widziałam, że są i takie za 1000pln jak i za 600. Dodatkowo mam kupon 30%na wszystko - więc mam nadzieję że i obejmie szczoteczkę. Muszę tylko poprosić, którąś z blogowych psiapsiółek aby zorientowała się co jest dostępne i w jakich cenach ;)

      Usuń
    3. Ja niedawno oglądałam katalog, który mi przysłali i mignęła mi cena 600 zł za urządzenie, o ile się nie mylę i 100 zł za wymienną główkę.
      Szkoda tylko, że nie można go dostać w każdej Sephorze :/

      Usuń